Adam Jarecki

Tadeusz Jarecki (1940-2016)

In życie on 14/11/2016 at 10:15

6 listopada 2016 r. w wieku 76 lat zmarł mój Ojciec, Tadeusz Jarecki.

W takich chwilach trudno jest coś mówić czy pisać. Łatwiej oddać hołd zdjęciami. Zapraszam zatem do odwiedzenia galerii: Tadeusz Jarecki.

Włodzimierz Czarzasty

In polityka on 18/01/2016 at 00:14

CZARZASTY – niech imię jego będzie zapomniane. Sekretarz KC

Któregoś dnia pierwsi sekretarze KW PZPR zwołani zostali do Słupska. Mieli zachwycić się osiągnięciami tamtejszego Pierwszego, towarzysza Czarzastego. Zachwyt ów zgnieść powinien był opór przeciwko powołaniu go na sekretarza KC. Czarzasty rzeczywiście objął ten urząd i został szefem kampanii wyborczej PZPR w wyborach 4 czerwca 1989 roku.
Zgłosiłem wtedy zamiar kandydowania do Sejmu w ramach 35 procent przeznaczonych dla bezpartyjnych, czyli wygrać musiałbym z kandydatem Wałęsy. Tow. Czarzasty doradził mi najpewniejszy okręg: Warszawa-Śródmieście. Do tego okręgu zaliczało się głosy z zagranicy. – Macie – mówił Czarzasty – nie 100, ale 1000 procent pewności wygranej. Śródmieście jest nasze emigracja bojkotuje wybory, a nasze budowy w ZSRR, KS-ach, Libii itd. będą jak jeden mąż głosować na Was. Ludzie tam tłuką forsę, więc są zadowoleni. Zresztą wiadomo, kogo się wysyła.
Kiedy się okazało, że moim kontrkandydatem jest aktor Łapicki, z którego polityk jak ze mnie astronom, tow. Czarzasty założył się z min. Mietkiem Wilczkiem o 1 min zł na stare pieniądze, że Urban wygra. Wilczek zresztą rozumnie obstawiał moją przegraną będąc rozkosznie pewnym swojej wygranej do Senatu. Kiedy przegrałem z Łapickim, Czarzasty Wilczkowi nie zapłacił. Cóż, nie trafił na biednego.
W owych czasach zapraszany byłem na posiedzenia Biura Politycznego oraz uczestniczyłem w dwóch zespołach zajmujących się wyborami. Całymi dniami słuchałem więc Czarzastego. Martwił się on, aby zwycięstwo PZPR nie było nazbyt przytłaczające. Zastanawiał się, co robić, by do parlamentu przeciągnąć jakoś trochę ludzi z „Solidarności”. Przedstawiał ścisłe, krzepiące serca, optymistyczne obliczenia. Wznosił swoje szczere przezroczyste jakby oczy, ulokowane w gładkiej twarzy, i mówił: Towarzysze, jestem pewien, gwarantuję, mur beton, daję głowę. Polemizował ze sceptykami. Zapewniał więc przed klęską pyszny nastrój w gmachu KC. Był niczym owa orkiestra grająca do ostatka na „Tytanicu”. Już wszyscy czuli i widzieli, że woda nas zalewa, a on jeszcze wydawał pyszne dźwięki.
5 czerwca, kiedy nadeszły pierwsze nieoficjalne obliczenia powyborcze. Biuro Polityczne zebrało się rano i zaczęto dyskutować, dlaczego dostaliśmy takie lanie. Ja w dwie minuty napisałem na papierku projekt oświadczenia ogłaszającego przegraną i to, że będziemy respektować konsekwencje. Projekt przeszedł bez poprawek. Czarzasty zaś przedstawił wyniki, zamilkł i odtąd już milczał z martwą twarzą. Wkrótce potem zniknął i ślad po nim zaginął.
Niemcy i Japonia przegrały II wojnę światową z ogromną dla siebie korzyścią. Podobnie Korea Południowa dobrze wyszła na niewygraniu wojny koreańskiej. Wiele jest innych współczesnych wojen bardzo korzystnie przegranych. Jeśli jakikolwiek kraj lub armia zechcą rozpocząć wojnę, by sprowokować swą bezprzykładną dogłębną porażkę, a zapragną osiągnąć ją w pysznym nastroju – niech pamiętają, że w Polsce mieszka niejaki Czarzasty, idealny kandydat na przywódcę lub naczelnego wodza.

Jerzy Urban „Alfabet Urbana”, Warszawa 1990

Wybory 2015

In polityka on 21/10/2015 at 07:12

To chyba najdziwniejszy wpis wyborczy w mojej historii, ponieważ… nie powiem, na kogo zagłosować. 🙂

Jakiś czas temu znajomy przekonał mnie, że głosy pojedyńczych ludzi nie mają najmniejszego znaczenia. Słowo „przekonał” jest kluczowe w tym krótkim zdaniu. Liczą się tylko wielkie trendy a w rzeczywistości nie mamy na nie żadnego wpływu. Klęska Komorowskiego była jednocześnie wielką klęską mediów, uważanych dotąd za najpotężniejszy element wpływu w demokracji liberalnej.

Dlatego też po raz pierwszy nie powiem, na kogo zagłosuję i nie będę prowadził agitacji. Natomiast wskażę dzisiaj cztery osoby, które Łódź mogłaby podarować Polsce, wysyłając je do parlamentu.

dream

Najłatwiej będzie z senatorami, bo tu w ogóle nie ma problemu. Gdy wojna rosyjsko-europejska jest u naszych granic, nie ma ludzi potrzebniejszych niż sowietolodzy. Dlatego też prof. Andrzej de Lazari nie ma konkurencji. Specjaliści od niewiadomoczego naprawdę nie są artykułem pierwszej potrzeby w chwili, gdy mówimy o groźbie fizycznej eksterminacji Polaków przez zielone ludki.

Wielu z Was zamierza głosować na Platformę. Na tej dziwacznej nieco liście jest jeden człowiek, któremu mandat należy się teraz i zawsze. Nas nie będzie, Polski nie będzie a ring autostradowy nadal będzie. Za tę jedną rzecz Cezaremu Grabarczykowi należy się mandat parlamentarny tak długo, jak długo będzie chciał go pełnić.

Część z moich liberalniejszych znajomych nie może już patrzeć na Platformę. Wybiorą zatem .Nowoczesną Ryszarda Petru. I tutaj problemu w ogóle nie mamy – bezkonkurencyjną kandydatką jest Katarzyna Lubnauer. Potrzebujemy logicznie myślących matematyków w Sejmie, bo ileż można patrzeć na ten tłum przypadkowych ludzi w źle dobranych garniturach? I tak będzie ich nadmiar. Katarzyna jest jednocześnie chodzącym zaprzeczeniem tezy, że .Nowoczesna to szalupa ratunkowa dla Platformy. Wie o tym każda osoba znająca jej drogę polityczną i społeczną.

No i wreszcie Zjednoczona Lewica. Na jej łódzkiej liście nie ma kandydatki lepszej od Hanny Gill-Piątek. Co prawda obawiam się, że większość jej talentów będzie się w opozycji parlamentarnej marnować, ale mimo to doceniam jej niezwykłą zdolność dogadywania się ponad podziałami politycznymi. Jak będzie trzeba, przepchnie tę ustawę rewitalizacyjną nawet z komunofaszystami. I za to należy się jej wielki szacunek, dobre słowo i głos.

I to już koniec. W tym trudnym momencie dziejowym Łódź mogłaby zrobić cztery rzeczy dobre dla Polski i Polaków: senatora Andrzeja de Lazari, posłankę Katarzynę Lubnauer, posłankę Hannę Gill-Piątek i posła Cezarego Grabarczyka.

Czego i Wam i sobie życzę.