Adam Jarecki

„Nie ma”

In życie on 04/10/2010 at 10:56

Współczesny kapitalizm wciąż umie mnie zadziwić. Wydawałoby się, że jeżeli ktoś chce wydać pieniądze, nie powinien mieć z tym najmniejszego problemu.

Postanowiłem kupić buty, kilka koszul i krawat. Tylko z krawatem nie było problemu.

W każdym sklepie obuwniczym, do którego wszedłem, udawało mi się znaleźć jedną lub dwie pary ładnych, prostych i nie udziwnionych butów. W żadnym nie było odpowiedniego rozmiaru a przecież 42 to ogólny standard. Daruję już sobie dywagacje o rozmiarach, ze śmiechem przyjąłem wieść, że w większości firm noszę numer czterdziesty. Zaskoczenie w tej sprawie minęło mi bowiem podczas ostatniego poszukiwania garnituru, podczas którego okazało się, że noszę rozmiary… dziecięce. Na przykład w Vistuli pani od razu przy wejściu krzyknęła przez pół salonu, że najmniejszy rozmiar to 50, co oznacza, że zmieściłoby się w nim półtora mnie.

Ale problemów z koszulami to już zupełnie się nie spodziewałem. Żebym ja chociaż miał jakieś kosmiczne wymagania! A miała być: biała, gładka, z kołnierzykiem 39 i szczupła, bo na wysokości pach mam jakieś 95 cm. Wydawałoby się, że nic prostszego. Po stracie trzech godzin we wszystkich możliwych sklepach doszedłem do wniosku, że powinienem przytyć co najmniej dziesięć kilo – wszystko wisiało jak worek… Jak to się dzieje, że w polskiej stolicy branży odzieżowej nie można kupić białej koszuli?!

No nic, dzisiaj czeka na odwiedziny druga połowa miasta. Trzymajcie kciuki, bardzo Was proszę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s