Adam Jarecki

15 lat z MPK

In polityka on 05/11/2010 at 12:12

Adam JareckiTo jest druga część artykułu – proszę najpierw przeczytać „Wstęp: prawo UE a Twój autobus”.

Miecz Damoklesa wiszący nad kontraktami MPK z Miastem Łódź nie zniknął. Wcześniej czy później (raczej wcześniej) światowe rynki finansowe wyzdrowieją i znowu do wzięcia będą biliony dolarów czy euro. Z chwilą powrotu tanich i łatwych dróg finansowania firmy transportowe znowu zaczną rozglądać się za łakomymi kąskami. Na pewno spojrzałyby również na Łódź.

Uchwała Rady Miejskiej w sprawie 15-letniego kontraktu z MPK daje nam sporo czasu na oddech. Można zrestrukturyzować i poprawić działanie MPK jako firmy i jako usługodawcy. Jest czas na przeprowadzenie inwestycji zarówno w tabor jak i majątek najtrwalszy (torowiska, zajezdnie itp.). W praktyce można powiedzieć, że Rada ochroniła te trzy tysiące miejsc pracy na 15 lat. Ale uwaga: później już nie będzie tak łatwo.

Głównym problemem MPK była słaba kondycja finansowa, brak pieniędzy na inwestycje i trudności w dostępie do kapitału. Takich problemów nie mają zachodnioeuropejscy konkurenci, których sytuacja finansowa jest stabilna. Bez wsparcia ze strony łódzkiego samorządu ta walka Dawida z Goliatami (bo nie jednym a kilkoma) trwałaby góra dwa lata.

Ale za 15 lat MPK musi być już inną firmą: w pełni profesjonalną, z uśmiechniętymi kierowcami, czystymi autobusami i tramwajami, które na dokładkę będą jeździły sprawnie i zgodnie z rozkładami. Bo za 15 lat, moi drodzy, nie będzie już żadnego „przebacz”. Będziemy stabilnym krajem należącym do UE, bez „okresów przejściowych”, bez ochrony politycznej czy społecznej dla firm. Jeżeli MPK i wszyscy jej pracownicy tego nie zrozumieją – pójdą na bruk. Przetarg, do którego wreszcie za te 15 lat zapewne dojdzie – musicie, drodzy przyjaciele, WYGRAĆ. Poziomem usług, nie tłuczeniem chochlami w garnki przed urzędem.

MPK dostało 15 lat stabilności finansowej. To bardzo dużo. Prawdopodobnie za dużo i przyszłe władze Łodzi będą musiały co chwila ścierać się z potężnymi kancelariami adwokackimi w procesach o otworzenie rynku. Przyszli radni będą Was chronić jak się da, ale nie da się przeskoczyć podstawowych ograniczeń. Jeżeli łodzianie będą na Was wściekli – nie dadzą rady ani też nie będą mieli ochoty „umierać za MPK”.

Ten kontrakt to nie prezent. Dostaliście górę pieniędzy (to jest łącznie ponad pięć miliardów złotych), ale to nie są pieniądze niczyje. Utną się, jeśli Wasi sponsorzy (którymi są płacący podatki łodzianie) uznają, że zamiast poprawiać ich codzienne życie tkwicie w marazmie.

Piszę to szczególnie w kierunku związkowców, którzy najpierw wygwizdywali radnych na sesji a potem radośnie bili brawo.
Nie wygwizdujcie radnych, bo oni mają na głowie mnóstwo spraw – czasami ważniejszych, jak choćby szkoły czy szpitale. Pomyślmy logicznie: autobusy z logo Arrivy będą woziły łodzian tak samo jak te z logo MPK a szkół niczym zastąpić się nie da.
Nie bijcie braw, bo to nie jest żaden prezent ani nic danego raz na zawsze. Pracujcie wspólnie, związkowcy z zarządem, zarząd z Miastem, żeby ta horrendalna góra pieniędzy nie została zmarnowana. Jeżeli ją zmarnujecie, sami będziecie sobie winni. I przejdziecie do historii jako likwidatorzy firmy transportowej z ogromną historią i tradycją.

Adam Jarecki na Facebooku

Reklamy
  1. To miłe, że podjąłeś się tematu komunikacji zbiorowej.
    Jednak mam kilka zastrzeżeń co do Twoich założeń.
    Przede wszystkim zbior-kom to nie jest „klasyczny” przykład rynku, na którym może odbywać się wolna gra konkurencji.
    Mały przykład z Brytanii: tylko londyńskiej komunikacji (autobusowej) Tatcherowa nie urynkowiła do końca, dzięki czemu on nie upadł (czytaj: nie odwrócili się od niego klienci, tak jak w pozostałych miastach; z drugiej strony oczywiście można powiedzieć, że jest to efekt skali – w tak dużym mieście zawsze będą chętni do jazdy komunikacją zbiorową).

    Ale wróćmy na polskie podwórko.
    Warszawski model komunikacji (organizator zlecający obsługę połączeń w przetargach firmom zewnętrznym – niekoniecznie prywatnym!) też nie jest idealny. Może zostać wynaturzony przez złe przetargi (100% warunków przetargu to cena) – i to poniekąd dzieje się teraz w Wawie.
    Itp. itd. Jest to długi i złożony temat. Naprawdę nie ma prostych odpowiedzi.

    MPK Łódź z pewnością ma chwilę na oddech. Ale nie oszukujmy się – problemy tego przewoźnika (choć ja bym wziął to słowo w cudzysłów z powodu niejasnych dla mnie relacji ze ZDiTem) nie wynikają tylko ze złego zarządzania, ale również z oszczędności miasta za wszelką cenę.
    Zbior-kom kosztuje. Nie można na nim oszczędzać za wszelką cenę (a tak robiło się w Łodzi m.in. z infrastrukturą komunikacyjną (torami), czy taborem (słynne Volvo-dawcy), bo odbije się to na mieście po dwakroć – choć zapewne dopiero w następnych kadencjach.
    Nawet jeśli minie 15 lat i na łódzki rynek wejdą prywatni przewoźnicy, to przy żałosnych cenach wozokilometra jakość ich usług również zacznie spadać na łeb na szyję…

    P.S. Tramwaje są tzw. naturalnym monopolem, który jest akceptowany przez UE (m.in. z powodu kosztu „wejścia” w ten interes). Nie licz, że (szybko) pojawi się ktokolwiek chętny do obsługi połączeń tramwajowych (chyba, że jakieś miasto postanowi znacznie rozszerzyć swoją sieć).

  2. Niestety niewiele mamy do gadania w sprawie uznania komunikacji miejskiej za rynek, który powinien być otwarty na konkurencję czy też nie. Dotychczasowe doświadczenia z Komisją Europejską jest takie, że KE konsekwentnie rozszerza pakiet usług publicznych, które muszą podlegać zasadom wolnej konkurencji. Obawiam się, że za 15 lat (a nawet za 10) nie będziemy mieli wyboru – jeśli nie uda się metodami politycznymi zatrzymać dyrektywy uwalniającej rynek komunikacji miejskiej, to po prostu trzeba będzie się do niej dostosować. Chciałbym, żeby w takiej sytuacji MPK mogło taki przetarg wygrać – tylko tyle i aż tyle.

    13% wzrostu nakładów na komunikacje miejską w samym 2011 roku już są dobrym sygnałem. Gdy dołączymy do tego determinację Platformy Obywatelskiej (i osobiście Hanny Zdanowskiej), wychodzi nam z prostego równania, że dwa silne kluby radnych w łódzkiej Radzie Miejskiej będą „za” dalszym zwiększaniem nakładów na transport. I bardzo dobrze, ja byłbym tu optymistą.

  3. Najwyraźniej nie zrozumieliśmy się.
    Nie neguję tego, czego wymaga UE
    Podważam natomiast wiarę w „wolnorynkowe” podejście do tematu komunikacji zbiorowej.
    Starałem się również podkreślić, że kłopoty MPK wynikają z marnego finansowania. Jeden budżet, po wieloletnich zaniedbaniach, niewiele zmieni. Zresztą w roku wyborczym wiele można obiecać lub zrobić pod publiczkę.

    Należy przy tym zaznaczyć, że wejście prywatnego przewoźnika na łódzki rynek jest oczywiste – tego nawet najlepsza restrukturyzacja nie powstrzyma (ajent, który wynajmie miejsce na plac postojowy, zatrudni kierowców na umowę zlecenie ZAWSZE będzie tańszy od MPK). Pytanie tylko, czy będzie to dobicie komunalnego przewoźnika, czy jedynie stymulujący do rozwoju impuls – tu też wiele zależy do samego miasta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s