Adam Jarecki

MPK: skandaliczne olewactwo

In życie on 29/11/2010 at 22:12

Adam JareckiJeszcze trzy tygodnie temu broniłem MPK przed atakami rozwścieczonych pasażerów na różnych forach internetowych. Teraz mi przeszło. Olawactwo klientów przez tę spółkę po prostu nie mieści mi się w głowie. Może jednak nie było warto?

Jak wszyscy wiemy, 29 listopada okazał się sądnym dniem dla służb miejskich. Kompletną kompromitację Dariusza Jońskiego, wiceprezydenta odpowiedzialnego m.in. właśnie za utrzymanie przejezdności dróg, pozostawię bez dalszego komentarza – nie kopie się leżącego.
Zmyślnie i przemyślnie odwołałem wszystkie swoje zajęcia poza domem i spędziłem ten dzień spokojnie pracując przy komputerze nad mnóstwem spraw, które zalegały od półtora miesiąca. Mój spokój trwał jednak tylko do czasu.

Otóż zadzwonił do mnie znajomy, który natychmiast musiał przedostać się z okolic ul. Sarniej na Bałuty. Jak wiadomo, samochód nie wchodzi w grę – nawet jeśli ma się zmienione opony na zimowe, to na samej Zgierskiej od Dolnej do Julianowskiej sterczy się pół godziny. Z tych samych powodów odpada taksówka i autobus. Pozostaje tramwaj.
W związku z tym znajomy wyszedł z domu, przegrzebał się przez zaspy do przystanku na Sarniej i wdał się w rozmowę z kilkoma starszymi paniami, które przemarznięte do szpiku kości wytężały oczy za tramwajem. Którego, nadmienię, nie było już ponad 20 minut. Zadzwonił zatem do mnie, mając zapewne w pamięci moją „radną” przeszłość i zadał mi proste z pozoru pytanie: czy tramwaje po centrum na trasach północ-południe (szczególnie 16 i 11) w ogóle jeżdżą?

Otóż uzyskanie odpowiedzi na to pytanie okazało się niemożliwe. MPK Łódź zatrudnia jak wiemy prawie trzy tysiące ludzi. Można by założyć, że chociaż jeden z nich usiądzie przy komputerze i wpisze na stronę internetową firmy informację, że na danych trasach z jakichś powodów nic nie jeździ. Tymczasem można sobie na niej przeczytać o jakimś konkursie piękności w zajezdni i klimatyzacji w Cityrunnerach.
Czy naprawdę mam powiedzieć prostym i niewyszukanym językiem, gdzie MPK Łódź może sobie wsadzić takie informacje w szczycie kryzysu śniegowego?

Na telefon informacyjny MPK rzecz jasna dodzwonić się nie da. Strona internetowa milczy. Dyżurny Inżynier Miasta nie odbiera telefonów. Wojewódzki sztab kryzysowy nic nie wiedział, za to podano mi numer do sztabu kryzysowego w UMŁ. Pod którym rzecz jasna – niespodzianka – nikt nie odbiera.

Nie było żadnego zaskoczenia. O prognozach krzyczały wszystkie programy meteorologiczne od wczoraj. Ale MPK w ogóle to nie obchodzi. Zamknęli biura o szesnastej i poszli jeść obiadki i kolacyjki. Policzyłem ze stoperem w ręku ile mnie osobiście zajęłoby wpisanie jednego zdania na stronę internetową. Zamknąłem się w 74 sekundach, łącznie z przewidywanym czasem uploadu na serwer.

Przepraszam wszystkich moich adwersarzy z forów internetowych. Wygląda na to, że mieliście rację i kontrakt na tak długi okres dla MPK Łódź rzeczywiście był błędem. Dowodem na to są te trzy zziębnięte staruszki, które prawdopodobnie nadal stoją na tamtym przystanku z nadzieją, że jakoś dostaną się do domu. Niedoczekanie?

Adam Jarecki na Facebooku

Reklamy
  1. […] Witold Rosset domagał się na sesji wprowadzenia jakichkolwiek form komunikowania ludziom bieżącego stanu wydarzeń na przystankach tramwajowych (w czym problem, żeby motorniczy wychylił się i krzyknął do ludzi, że następny tramwaj będzie za jakieś 20 minut i kto może choć trochę podjechać, niech wsiada?). Ja dodatkowo krzyczałbym głośno o Internet, o czym również pisałem wczoraj. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s