Adam Jarecki

Archive for Grudzień 2010|Monthly archive page

Cała władza, cała odpowiedzialność

In polityka on 05/12/2010 at 23:33

Adam JareckiPo wielu miesiącach głębokiej niestabilności Łódź odzyskała polityczną równowagę. Wskutek dwóch tur wyborów cała władza i cała odpowiedzialność za miasto przypadła Platformie Obywatelskiej. To wielki i trudny test dla tej partii.

Najgorszym możliwym scenariuszem byłyby kolejne cztery lata ciężkiej kohabitacji. Bez względu na kolory polityczne jest to zwykle złe rozwiązanie dla miasta borykającego się z dużymi problemami. Dowodem może być rzecz jasna końcówka rządów Jerzego Kropiwnickiego i Włodzimierza Tomaszewskiego.

Kohabitacja oznacza pat. Rada Miejska robi co chce (szczególnie w budżecie), ale to prezydent ma realną władzę wykonawczą (i stanowiska). Stąd już prosta droga do zakulisowych negocjacji, których efekty mogą być co najmniej dziwne. Dlatego cieszę się, że Dariusz Joński przegrał te wybory.

Platforma Obywatelska po pierwszych zachwytach i szampanach będzie musiała ostro wziąć się do roboty. Nie może zrzucić odpowiedzialności na nieprzychylną opozycję – bo jej praktycznie nie ma. Musi zrealizować swój program, wyprowadzić Łódź z zastoju, a na dokładkę utrzymać poparcie społeczne. To szalenie trudne zadanie. Może być świetnie, może być tragicznie.

Łódź miała już bowiem okres „pełnej władzy i pełnej odpowiedzialności” w latach 2002-2006, kiedy to rządy absolutne sprawowało w Łodzi SLD. Co z tego wyszło, mniej więcej pamiętamy. Niestabilny budżet, potężne zadłużenie, karuzela prezydentów (sam nie umiałbym ich wymienić we właściwej kolejności) i zmarnowane cztery lata. SLD nie umiało wówczas wykorzystać tego tarana, jakim było poparcie absolutnej większości w Radzie Miejskiej. To między innymi dlatego w kolejnych wyborach przegrywało i o większości 50% plus jeden mogą tylko pomarzyć (czy raczej powspominać).

Platforma Obywatelska stoi u progu swoich czterech lat, które wyznaczą przyszłość zarówno tej formacji jak i jej środowiska.
Jeżeli ta kadencja okaże się kiepska, nigdy więcej łodzianie nie powierzą PO władzy w tak szerokim zakresie. Jeżeli będzie świetna, dorobimy się swojego, łódzkiego Dutkiewicza.

Hanna Zdanowska ma i możliwości, i intelekt i sztab doradców, dzięki którym szanse na to drugie rozwiązanie są bardzo duże. Potrzebne jest jeszcze tylko trochę szczęścia (koniunktura gospodarcza to najważniejszy element funkcjonowania zarówno państwa jak i metropolii).
Trzymam kciuki, bo chciałbym, aby wreszcie moi znajomi zaczęli wracać z Wysp Brytyjskich do Łodzi, brakuje mi ich coraz częściej.

A co w poniedziałek? Druga walka o uruchomienie samochodu, zmianę opon (tak, tak, wiem, nie musicie skręcać się ze śmiechu) i awantura od zleceniodawczyni, która od miesiąca słyszała wyłącznie słowo „jutro”…

Adam Jarecki na Facebooku

Reklamy

Po co komu pługi?

In polityka on 01/12/2010 at 13:24

Adam Jarecki30 listopada wieczorem przechodziłem Piotrkowską (jak wiadomo, również wtedy najszybszym sposobem transportu były własne nogi) i dostałem szału. Dwa razy.

Otóż okazało się, że przygotowywana zapewne przez pół roku pod kierunkiem Dariusza Jońskiego strategia utrzymania dróg przewidywała, że tak wielka arteria komunikacyjna jak zamknięta dla ruchu ul. Piotrkowska, należy do jednej z najważniejszych na liście do pilnego odśnieżania. To przecież oczywiste. Stoją tam w korku zasypane stada TIRów, mnóstwo samochodów osobowych a i rowery czekają w rządku na swoją kolejkę, prawda?

Żeby nie być gołosłownym:

Piotrkowska

Piotrkowska

Zdjęcia zrobiłem o 20.40 i 20.50 i od razu wrzuciłem na Facebooka. Jak widać na powiększeniach, Piotrkowska i bez tych dwóch pługów była już przejezdna w stopniu znacznie większym niż Sędziowska, Adwokacka, Łąkowa czy Lipowa. Pługi sunęły dostojnie pod oknami Urzędu Miasta Łodzi oraz wydziałów mieszczących się pod innymi numerkami, co jako żywo przypomniało mi malowanie zieloną farbą trawników przed wizytą Ukochanych Przywódców.

Jestem zachwycony deklaracją Hanny Zdanowskiej, że jeżeli otrzyma poparcie łodzian, zdymisjonuje szefa Zarządu Dróg i Transportu. I to nawet nie tylko dlatego, że nie poradził sobie z umożliwieniem miastu funkcjonowania czy z powodu tych niedorzecznych pługów na Piotrkowskiej. Moim zdaniem zasłużył na dymisję z powodu arogancji, jaką wykazał na sesji Rady Miejskiej w stosunku do stojących na przystankach marznących łodzian.
Na pytanie o brak współpracy z lokalnymi mediami, które powinny co pół godziny otrzymywać informacje, gdzie nie działa komunikacja miejska, które ulice są nieprzejezdne z powodu zasypania śniegiem lub korków, aby mogły ostrzegać na bieżąco mieszkańców: odpowiedział, że dziennikarze… mogli sobie zadzwonić do rzecznika ZDiT.
Jasny szlag mnie trafił.

Cały ZDiT i MPK są utrzymywane przez łodzian, tych samych, którzy sterczeli bez żadnej informacji po całym mieście. To nie dziennikarze mają obowiązek wydzwaniać pod niedziałające telefony (pisałem o tym przedwczoraj), to urzędnicy mają obowiązek zrobić wszystko, aby dotrzeć z przekazem do mieszkańców. Tego wymaga odrobina szacunku do sponsorów, którzy płacą im pensje.

Witold Rosset domagał się na sesji wprowadzenia jakichkolwiek form komunikowania ludziom bieżącego stanu wydarzeń na przystankach tramwajowych (w czym problem, żeby motorniczy wychylił się i krzyknął do ludzi, że następny tramwaj będzie za jakieś 20 minut i kto może choć trochę podjechać, niech wsiada?). Ja dodatkowo krzyczałbym głośno o Internet, o czym również pisałem w poprzedniej notce.

Znowu okaże się, że legendarna „Seksmisja” ma zawsze rację. Oczyma wyobraźni widzę przerzucanie się odpowiedzialnością, ten skandaliczny spektakl wzajemnej spychologii, jaki za chwilę nas czeka:

– Ja tu widzę niezły burdel!
– Coś ty powiedziała? Burdel to wy macie w tym swoim Archeo!

(J. Machulski „Seksmisja” 1983, scen. Paweł Hajný, Juliusz Machulski)

Adam Jarecki na Facebooku