Adam Jarecki

Nareszcie koniec

In życie on 02/01/2011 at 02:31

Adam JareckiGdy wystrzeliły korki szampanów, pomyślałem sobie, że ten nieszczęsny rok nareszcie się skończył. Rok temu w podobnym gronie życzyliśmy sobie, żeby 2010 był jakkolwiek inny, bo byliśmy głęboko przekonani, że gorszy od 2009 już być nie może. To była kolejna nauczka życiowa – nawet gdy wydaje się, że jesteś na dnie, spod spodu może odezwać się pukanie.

No, może troszeczkę przesadzam, ale w celach dramaturgicznych zawsze lepiej jest zacząć od trzęsienia ziemi a potem wzmagać napięcie, jak uczył nieoceniony Alfred Hitchcock.

Rok 2010 miał kilka jasnych punktów.
Pierwszy to rzecz jasna odwołanie Kropiwnickiego, który zburzył senną atmosferę w mieście i w efekcie doprowadził do oddania całej władzy i całej odpowiedzialności w ręce jednej partii. Czy Hanna Zdanowska będzie łódzkim Dutkiewiczem? Zobaczymy.
Drugi to fakt, że udało mi się schudnąć prawie 10 kg i tylko wrodzona skromność każe mi nie zamieszczać tego faktu na pierwszym miejscu. 😉 W każdym razie nikt mi już nie wmówi, że po trzydziestce nie da się schudnąć – da się, trzeba tylko stosować klasyczną dietę MŻ.
Trzeci to moja decyzja o powrocie do czynnej polityki. Dużo szczęścia czy radości mi to rzecz jasna nie przyniosło, ale za to przestało być nudno. Oj, przestało.

Niestety w życiu towarzyskim i osobistym było znacznie gorzej.
Kolejnych dwóch znajomych zdecydowało się na wyjazd na Wyspy, w tym jeden z rodziną. To zaczyna być przerażające, naprawdę więcej przyjaciół mam już w Londynie niż na miejscu w Łodzi. Nie liczę już dalszych znajomych, bo to by spowodowało natychmiastowe przejście na kilogramy antydepresantów.
Choroba nowotworowa mamy mocno mnie przygnębiła i tylko dzięki doświadczeniu życiowemu (po raz pierwszy nie żałuję, że nie mam już dwudziestu kilku lat) jakoś sobie z tym poradziłem i nawet udało mi się chyba nie okazywać strachu na zewnątrz.
A na finał roku premier Tusk przygotował mi gorzki pasztet w postaci rozmontowania systemu emerytalnego. Od dwóch dni odbieram coraz bardziej męczące telefony od zleceniodawców, którzy proszą o szerokie i obiektywne artykuły na temat zmian w OFE. Opędzam się od nich rekami i nogami, powołując się na Sylwestra, długi weekend, chorobę psa i inne niedorzeczności, bo z informacji które posiadam wygląda na to, że właśnie cofamy się o dziesięć lat. Czekam z niecierpliwością na dodatkowe szczegóły, bo może one choć trochę poprawią moje zdanie na ten temat.

Żeby nie było tak depresyjnie: w okresie międzyświątecznym dostałem dwie bardzo ciekawe propozycje, wymagające wyprowadzki z Łodzi do Krakowa lub… Białegostoku. Przebojem zabawy sylwestrowej było moje hasło „a teraz mnie przekonajcie, że mam tego nie robić”. Argumenty padały co najmniej dziwaczne, ale przynajmniej wiem już teraz, że moim znajomym rzeczywiście by mnie brakowało. 🙂

Nie odważę się już napisać, że 2011 będzie na pewno rokiem lepszym, ale szanse na to są bardzo duże. Oby do wiosny.

Adam Jarecki na Facebooku

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s