Adam Jarecki

Lidermed? Nigdy więcej.

In życie on 05/05/2011 at 09:56

Adam JareckiPrzebrała się miarka. Co miesiąc płacę na ubezpieczenie zdrowotne prawie 500 zł a gdy raz na ruski rok potrzebuję pomocy lekarskiej, dowiaduję się, że albo mogę przyjść „jutro” albo z gorączką i słaniając się z głodu (nie mogę nic przełknąć) zapytać jakiegoś lekarza czy mnie łaskawie przyjmie. Nie, nie przez telefon, wyłącznie osobiście.

Gdy wiele lat temu powstawał system niepublicznych ZOZ-ów, z dziką rozkoszą uciekłem ze swojej przychodni, do której byłem zapisany od dziecka. Obrazki były uniwersalne, prawdopodobnie każdy z Was miał takie same przeżycia: chamskie kobity w rejestracji, wystawanie pod przychodnią od 7 rano itp. Nowy system miał to zmienić i na początku wszystko grało. Obecny Lidermed na Julianowskiej zmieniał co prawda nazwę i skład osobowy kilka razy, ale jakoś to wszystko funkcjonowało. Do dzisiaj.

Problem jest uniwersalny. W pogoni za tymi 8 czy 10 złotymi miesięcznie (mniej więcej tyle dostaje ZOZ z moich 500 zł na podstawową opiekę medyczną) firmy przyjmują nieograniczoną liczbę pacjentów. Korytarze prywatnych placówek z powrotem upodobniły się do targowisk, gdzie znudzone panie omawiają przepisy na pieczonego kurczaka. Deja vu, jakbym wsiadł w machinę czasu.

Dzisiaj trafił mnie szlag i postanowiłem coś z tym zrobić. To nie może być tak, że gdy z bólu nie mogę przełknąć nic poza letnią wodą (wiecie, jakie to obrzydliwe?), mam łazić z gorączką i prosić się o antybiotyk – zresztą wziewny, jedyny, którego używam od lat i wiem to lepiej od wszystkich lekarzy. Jak tylko mogę odmawiam antybiotyków połykanych, półmetek życia mam już za sobą i trzeba dbać o wątrobę. Recepta na telefon? Zapomnij.

W mozole wyszukiwałem inne przychodnie; miała być mała i blisko. Początkowo – same porażki. Internet aż puchnie od wściekłych komentarzy na temat słynnej już placówki na Bazarowej. I oto niespodzianka – okazało się, że w budynku mojego stareńkiego „państwowego” ZOZ-u działa niewielka przychodnia prywatna, do której zresztą kilka lat temu przepisała się moja mama (nie wiecie co robić, zawsze dzwońcie do rodziców!). Trzymajcie kciuki, żeby Sierakowskiego Sp. z o.o. stanęło na wysokości zadania i poratowało w biedzie. 🙂

I ogólniej: jeżeli spotka was tego typu sytuacja w waszym NZOZ-ie, natychmiast, bez zastanowienia, odejdźcie stamtąd. Płacicie górę forsy (spójrzcie w swoje RMUA!) na ten niewydolny i ledwie działający system i należą wam się od niego jak psu zupa co najmniej dwie rzeczy: pogrzeb i internista w tym samym dniu. Wypełnienie formularza – na miejscu – jest proste i zajmuje kilka minut. I już. Lepiej zrobić to, gdy jesteście jeszcze zdrowi.
Życzę udanych poszukiwań.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s