Adam Jarecki

Klęska samorządowców

In polityka on 10/10/2011 at 14:19

Adam JareckiOpadł już kurz bitewny i można przyjrzeć się głębiej sytuacji politycznej w Łodzi. Zła wiadomość: łódzcy samorządowcy gremialnie przegrali wybory do Sejmu.

Samorząd zawsze był traktowany jako początek drogi politycznej do Sejmu i Senatu. To się nie zmieniło, ponieważ wielu posłów i senatorów tak właśnie zaczynało. Niestety w tym roku wynik obecnych radnych był bardzo kiepski.

Najwięcej głosów w tym gronie zebrała Elżbieta Królikowska-Kińska, startująca z czwartego miejsca na liście Platformy Obywatelskiej. Nie jest to wielkie zaskoczenie: pani radna była przygnieciona potężnymi nazwiskami. Mimo to odniosła osobisty sukces: gdyby PO zdobyła w Łodzi szósty mandat, prawdopodobnie przypadłby właśnie jej. Nie jest to jeszcze do końca oczywiste, ponieważ tekst piszę na podstawie wyników częściowych (99,79%) a były poseł Jarosław Stolarczyk ma tylko 20 głósów straty. Na marginesie: ciekawe, jak to teraz będzie z tym darmowym Internetem w pięciuset punktach miasta.

Srebrny medal otrzymuje Małgorzata Niewiadomska-Cudak, „trójka” na liście SLD. 3458 to trzeci wynik tej listy, pozbawiający szans na mandat. Może odczuwać małą satysfakcję, gdyż zebrała o tysiąc głosów więcej od „dwójki”, Sylwestra Pawłowskiego, na którego korzyść działał utracony właśnie mandat poselski. Osobiście uważam, że obok Zdzisławy Janowskiej to właśnie pani Małgorzata jest nadzieją łódzkiej lewicy. Tym razem się nie udało, ale – bądźmy uczciwi – jak mogło się udać przy magii nazwiska i doświadczenia prof. Janowskiej?

Natomiast panowie odnieśli porażkę. Jarosław Berger (SLD) zebrał 1636 głosów; wyłażący mi na Julianowie z lodówki Piotr Bors zaledwie 609. Radny Berger ma przynajmniej świadomość, jaki jest jego żelazny elektorat.

Myślę, że przewodniczący Rady Miejskiej przyjął swój wynik ze sporym rozczarowaniem. 1671 głosów na Tomasza Kacprzaka świadczy o słabym odbiorze jego publicznego wizerunku. Kacprzak jest z punktu widzenia politycznego „drugim po Bogu” i satysfakcjonujący wynik wynosiłby co najmniej 2,5-3 tysiące – nawet biorąc pod uwagę potężną konkurencję na jego własnej liście. A jeśli problemem był tylko młody wiek? Być może jego osobisty elektorat zdecydował, że powinien on nabrać jeszcze szlifów w Radzie Miejskiej przed transferem do Sejmu? Tak czy tak, popracowałbym na jego miejscu nad PR-em. Zacząłbym od grzywki. 🙂

Wynik przewodniczącego Komisji Budżetu, Finansów i Polityki Podatkowej Witolda Rosseta wbrew pozorom nie okazał się słaby. Jako „jedynka” Platformy Obywatelskiej w ósmym okręgu samorządowym uzyskał 1919 głosów. Teraz, ze słabiutkiego dziesiątego miejsca i przy bardzo małej kampanii, wypracował 1304. Taki żelazny elektorat jest niezwykle cenny dla samorządowca i nie jest powodem do wstydu.

Indywidualne osobiste sukcesy nie zmieniają jednak ogólnej rzeczywistości. Samorządowcy w Łodzi przegrali te wybory, gromadząc niecałe 14% głosów. To bardzo mało, jeżeli wynik tych sześciu osób (12.608) porównamy z indywidualnym wynikiem choćby Małgorzaty Niemczyk (10.924). Z matematyki wyborczej wynika, że mniej więcej czterech samorządowców to jedna Małgosia. 🙂

Gdy rozmawiałem o tym z jednym z dziennikarzy, usłyszałem podnoszący na duchu argument. Być może elektorat naszych samorządowców po prostu woli mieć ich tutaj, na własnym podwórku. Bo ktoś przecież tą Łodzią musi rządzić, prawda?

Adam Jarecki na Facebooku

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s