Adam Jarecki

Logo Łodzi. Za milion.

In polityka on 08/12/2011 at 15:12

Odrzucone logo ŁodziUczestnictwo w panelu dyskusyjnym poświęconym nowemu logo Łodzi pozbawiło mnie resztek złudzeń. Za trzy lata będziemy mieli wydany milion i zapewne nowy konkurs.

Z samego panelu najciekawsze było wystąpienie Grzegorza Kiszluka z Briefa, który niejako „na dzień dobry” wylał kubeł zimnej wody na wszystkich pasjonatów brandingu samorządowego. Stwierdził on, że tak naprawdę logo może być jakiekolwiek, bo jest obietnicą tego, co dane miasto może zaoferować. Jeżeli logo obiecuje coś, czego w danym mieście nie ma – jest skazane na porażkę, tak jak złoty papier owijający nietrafiony prezent.
A teraz, drogi Czytelniku, oprzyj się wygodnie w fotelu przy monitorze, pociągnij łyczek kawy i odpowiedz sam sobie na pytanie: gdzie w Łodzi masz przemysły kreatywne, które tym nowym złotym papierkiem będziemy opakowywać?

Druga informacja z panelu wbiła mnie w fotel, bo jakoś wcześniej nie dotarła do mojego umysłu. Otóż okazuje się, że hasło promocyjne (Łódź kreuje) to pomysł prawie z łapanki. Obok konkursu na logo był bowiem również konkurs na hasło. Komisja odrzuciła wszystkie hasła i zaleciła agencji „od logo” jego dołożenie. W praktyce zatem słowo „kreuje” jest po prostu czymś dorzuconym na szybko, chyba bez dokładnego przemyślenia. To dlatego tak bardzo się kojarzy z kalką językową z jęz. angielskiego (pisali o tym krytycy projektu w mediach społecznościowych).

Zupełnym nieporozumieniem było wystąpienie Leszka Stafieja, z którego nie wynikało dokładnie nic. Mnóstwo okrągłych zdań, jakiegoś takiego nie pasującego do sytuacji „bratania się” oraz – przynajmniej w moim odczuciu – protekcjonizmu przybysza z wielkiego świata (czyli Warszawy) wobec maluczkich (z Łodzi).
Rozbawiło mnie za to stwierdzenie, że prelegent rozumie nie więcej niż jedną piątą treści przedstawianych wcześniej – o logo i strategiach marketingowych. Rozbawiło, bo było to wystąpienie jednego z… jurorów konkursu.

Moim zdaniem buchające w Internecie żądanie upublicznienia innych projektów konkursowych nie zostanie spełnione. W odpowiedzi na moje pytanie wiceprezydent Agnieszka Nowak zaprosiła mnie do siedziby Biura Promocji, gdzie pozostałe projekty mogą zostać udostępnione do wglądu. Zrozumiałem z tego, że na publikację choćby miniatur konkurencyjnych projektów w Internecie nie ma co liczyć.

Stare logo ŁodziNiestety nie bardzo mogłem odnieść się do postawionej na spotkaniu tezy, że nigdy wcześniej w Łodzi nie powstała Księga Znaku. Nie wiem, jak to było z projektami z XXI wieku, ale przypominam sobie zestaw zasad użytkowania pierwszego łódzkiego logo, którego miniaturkę widzisz po prawej stronie. Nie wiem, czy miało taki tytuł. Pamiętam za to, że było to kilkanaście stron tekstu i rysunków, ale nie jestem w stanie na szybko dogrzebać się do swojego egzemplarza sprzed piętnastu lat. Może podczas jakiejś przeprowadzki?

Sama księga jak księga. Ktokolwiek widział materiały do brandingu lub rebrandingu, wie jak to wygląda i jak rzadko jest wykorzystywane. Zwróciłem tylko uwagę na straszliwie pretensjonalne zdania ze wstępu – nie zdążyłem zanotować, ale był tam m.in. majstersztyk zdania podrzędnie złożonego nie zawierającego żadnej treści. Jeśli kiedyś dotrę do tego materiału, uzupełnię tę notkę.
Projekty tzw. gadżetów i identyfikacji wizualnej (koperty, wizytówki, papiery firmowe) w znakomitej większości były autentycznie okropne – choć o gustach się nie dyskutuje. Ważne za to jest to, że projekty jeszcze bardziej zacierają te resztki treści, które w nowym logo Łodzi się ostały. Jeżeli teraz narzekacie na to, że nie rozumiecie naszych kropek z kreskami, poczekajcie tylko na kubeczek…

Ogólne wrażenie z całego panelu było takie, że wszyscy dyskutowali i zastanawiali się nad wartościami estetycznymi i kulturowymi. Kolorkami. Głębią artystyczną. Historią Muzeum Sztuki (czyli Strzemińskim i Kobro rzecz jasna, choć Kobro to ja za wiele w tym projekcie nie widzę). Tak jak przypuszczałem jeszcze przed panelem, nowe logo Łodzi jest po prostu swoistą odmianą dzieła sztuki i tylko jako takie ma sens istnienia. Natomiast jego siła promocyjna, aspekt praktyczny i zarazem jedyny interesujący łodzian, z których pieniędzy powstało, przepadł w pomroce dziejów.
A propos Kobro. Jeden z komentatorów na forum Gazety Wyborczej zamieścił przezabawny wpis, którego aż nie mogę nie zacytować:
Typografia Strzemińskiego? Kiedyś, za kilka lat w (oby) prężnej kreatywnie i wyedukowanej estetycznie Łodzi by się obroniła. Teraz mamy kalambur dla everymanów i powód do dumy dla promila łodzian. A Kobro jak by zobaczyła magentę w czystej postaci to by chyba pawia (tęczowego oczywiście) puściła.

Po panelu wiemy też, że logo pojawi się na wszystkich nowych materiałach promocyjnych, choć stare rzecz jasna do śmietnika nie trafią. Spodziewam się, że proces zastępowania dotychczasowych reklamówek nowymi zakończy się za jakiś rok-dwa.
Łącznie z gadżetami, wizytówkami, papierem firmowym itp. na lokację nowego logo pójdzie jak przypuszczam około miliona złotych w ciągu najbliższych lat. Wówczas, gdy przyjdzie do nowych wyborów, najprawdopodobniej zostanie ogłoszony kolejny konkurs i następne logo rozpali do czerwoności media lokalne i Internet. Mam też przeczucie, że także za trzy lata będziemy zastanawiać się nad urodą logotypu a nie przywołaną przez Grzegorza Kiszluka „mięchem”, czyli co właściwie Łódź ma do pokazania i promowania.
A szkoda, bo po dzisiejszej lekturze mini-analizy Janusza Zubrzyckiego jestem przekonany, że żadnego nowego podziemnego dworca Łódź-Fabryczna nie będzie. Całość dostepna tutaj.

————————-
Po wczorajszej notce, która rozgrzała mi statystyki bloga do czerwoności, odezwał się do mnie przedstawiciel warszawskiej agencji Mediapunto, który zaprosił mnie do ocenienia ich projektu nowego logo Łodzi, jednego z odrzuconych przez komisję konkursową.
Cóż mogę napisać: spełnia ono wszystkie pięć cech dobrego logo, które wymieniłem we wczorajszej notce. Jako logotyp jest zdecydowanie lepsze i moim zdaniem byłoby skuteczniejsze od naszych strzemińskich kropek z kreskami. Zresztą sami oceńcie (można kliknąć):

Odrzucone nowe logo Łodzi
(więcej na Facebooku)

I wszystko byłoby ekstra (poza czcionką), gdyby nie to, że powyższy projekt nie należy do najoryginalniejszych. Owszem, idea origami, będąca międzynarodowym symbolem kreacji czegoś z niczego, bardzo do mnie przemawia.
Trafiłem jednak na stronę projektów Jasona Little’a wykonanych dla Melbourne i przyznam szczerze, że bardziej podobają mi się te kryształy niż origami:

Jason Little dla Melbourne
(Jason Little)

Tak czy tak, z przyjemnością obejrzałbym inne konkurencyjne projekty nowego logo Łodzi. Na razie jednak nie mam czasu na wizytę w Biurze Promocji UMŁ.

Szczerze mówiąc, nie wiem też czy zastanawianie się nad tym wszystkim ma jeszcze szens. Klamka zapadła, logo wybrane, kontrakt podpisany, machina produkcyjna gadżetów i materiałów biurowych zaraz ruszy. Nic tu się już nie zmieni i nie bardzo jest o czym dyskutować.

Podtrzymam jedynie swoje wczorajsze zdanie, że ja tego logo do żadnego z moich projektów internetowych używać nie zamierzam, choć trochę szkoda, że ich czytelnicy nie będą indoktrynowani ideą kreatywnej Łodzi.
Gdyby jednak ktoś chciał: wystarczy podpisać z Biurem Promocji UMŁ umowę licencyjną.

Adam Jarecki na Facebooku

Reklamy
  1. […] (kontynuacja dostępna tutaj) […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s