Adam Jarecki

Archive for Listopad 2013|Monthly archive page

Tydzień bez Facebooka

In życie on 08/11/2013 at 11:59

W skrócie dla niecierpliwych: da się, choć bywa ciężko. (Teraz możesz już wrócić do lajkowania wychudzonych piesków!)

Urlop od Facebooka

Pomysł na zrobienie sobie odwyku od Facebooka wpadł mi do głowy w zasadzie przypadkowo. Nie miałem ani obiektywnych ani subiektywnych konieczności. Ot, tak wyszło. Wnioski?

Facebook drastycznie pogarsza komunikację międzyludzką. Wydaje nam się, że gdy klikniemy na „Lubię to”, to jest to mniej więcej równoznaczne z pójściem z kimś na szybką kawę. Otóż niestety nie jest. Wyłączenie dostępu do Facebooka powoduje uczucie, że nagle wszyscy o tobie zapomnieli. Poczucie fałszywe, ale na początku bardzo silne.
Mniej więcej po trzech dniach ożywiły się telefony: najpierw niemrawo, SMS-ami co jakiś czas; potem rozdzwoniły się dzwonki. Życie towarzyskie i komunikacja wróciły niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki do normy (którą jest, że przypomnę, kontakt osobisty one-to-one a nie „lajkowanie”). Przy okazji testujesz kto z tych czterech setek twoich „znajomych” w ogóle się tobą interesuje. 🙂

Bez Facebooka nie wiesz, co się dzieje w mieście. Zawartość informacyjna Gazety Łódzkiej (dodatku „Co jest grane”) czy Dziennika Łódzkiego jest w praktyce zerowa. W ogromnym śmietniku publikowanych tam „zaproszeń” i zawiadomień nie znajdziesz mnóstwa ciekawych rzeczy. Co mnie ominęło? A choćby akcja „Przygarnij książkę” jednego z antykwariatów z Piotrkowskiej. Co mnie nie ominęło? Premiera „Balu w operze” w Teatrze Nowym – ale głównie dlatego, że dostaję od tejże instytucji zaproszenia drogą pocztową a nie „fejsową”. Podsumowując: nie ma lepszego sposobu na planowanie życia publicznego i rozrywek niż Facebook. Klasyczne media w tej dziedzinie przestały się sprawdzać.

Facebook oszukuje swoich użytkowników w kwestiach bieżących wydarzeń i ich wagi. W praktyce kręgi znajomych bulgoczą cieczką informacyjną powodującą autentyczne ograniczenie umysłowe. Przykładamy wielką wagę do rzeczy i zdarzeń, które są kompletnie nieważne. Ja na przykład nareszcie odpocząłem od kampanii promującej mityczne „małe Expo”. Dzięki odłączeniu od Facebooka nie straciłem na ten nonsens ani minuty swojego czasu, który z pewnością poświęciłbym na jakieś bicie piany.
Nie jestem jednak odcięty od ważnych informacji. Pomijam już fakt, że z coraz większym szacunkiem czytuję Dziennik Gazetę Prawną (ta gazeta po prostu musi upaść – jest zbyt dobra, ma za wysoki poziom i woli zmniejszyć objętość niż wypełniać łamy bzdetami). Ogólny ogląd informacyjny dają mi… niespodzianka. Portale horyzontalne. 🙂

Pułapką Facebooka jest logowanie się do używanych na codzień usług internetowych. Dopiero podczas odwyku zorientowałem się, że za pomocą systemu identyfikacji Zuckerberga loguję się do całego mnóstwa niezbędnych mi narzędzi. To jest prawdziwe uzależnienie: API służące do logowania. Pozakładałem natychmiast konta odrębne, tak aby ukradzenie mi hasła do FB nie rozwaliło mi życia zawodowego. Co i wam polecam.

Podsumowując: wszystkim uzależnionym od „feeda w odcieniach blue” polecam odwyk. Tydzień to minimum, lepszy byłby zapewne miesiąc. Zidentyfikujecie grono ludzi, którym naprawdę na was zależy. Uświadomicie sobie uzależnienie od systemu logowania – bardzo niebezpieczne i warte zmiany. Odzyskacie sporo czasu, traconego na wyziewy boczne i poboczne gimbazy (tydzień bez tych przeklętych kotków! WOW!).

Takie doświadczenie pozwala też unormować sobie życie. Nagle zjedzenie śniadania staje się ważniejsze od skomentowania rzecznika Masłowskiego w sprawie wyrzucania na śmietnik odbiorników radiowych w UMŁ. 🙂

Reklamy