Adam Jarecki

Perełki lokalne

In życie on 15/08/2014 at 13:01

Gdziekolwiek pojadę, staram się kupować lokalne gazety (zwykle ostały się już tylko tygodniki). Robiąc to regularnie od lat mam pewien ogląd sytuacji i niestety z niewielu rzeczy mogę się cieszyć.

Najważniejszą zaletą lokalnej prasy jest to, że wciąż istnieje. Nie ma szybszego i skuteczniejszego sposobu na poznanie gospodarzy twojego wakacyjnego wypadu, zaobserwowanie problemów ukrytych zwykle przed oczami turystów. Czasem znajdujemy odpowiedź na uporczywie powracające pytanie „dlaczego tu jest tak strasznie nudno”. Kopalnią perełek są rzecz jasna ogłoszenia drobne, z których od ręki można wyczytać realną sytuację gospodarczą, społeczną czy miejsce młodzieży w społeczności (o ile jakaś została).

Obecnie jednak rację bytu mają tylko te media lokalne, które są zaprzyjaźnione z miejscowymi burmistrzami. Krytyka w drobnych sprawach tak, w fundamentalnych i poważnych nigdy w życiu. No czysta żywa łódzka odmiana Wyborczej, tyle że w skali mikro. 🙂

W Wiśle udało mi się kupić gazetę regionalną (Kronika Beskidzka – wydawana dla sporego Bielska-Białej ale i Czechowic, Szczyrku czy Żywca) oraz lokalną (Głos Ziemi Cieszyńskiej – dla Cieszyna, Ustronia i Wisły). I od razu człowiek nabiera właściwego stosunku do bełtu wylewającego się z telewizora, Rzepy,  Wyborczej czy innych tzw. poważnych mediów ogólnopolskich.

image

W Cieszynie inwazja szczurów. Winna jest oczywiście Unia Europejska. Jak to? Ano tak to. Dała pieniądze na remonty, zabrano się zatem za rozgrzebywanie budynków stojących bez zmian po kilkadziesiąt lat. W związku z tym zlikwidowano naturalne gniazda. No to teraz szczury biegają w panice po ulicach, piwnicach i tak dalej. Wina Tuska.

W Bielsku śmierdzi. Cóż za niespodzianka. Na serio zaskakuje za to fakt, że trzeba było zapłacić Hiszpanom, żeby o tym napisali w raporcie.

W Brennej Spalonej rozpoczęto regulację rzeki jakiejś tam. W połowie robót objawił się jakiś prawdziwy Polak, lokalny patriota rzecz jasna, i skutecznie poskładał rozmaite odwołania i skargi. Roboty wstrzymano, materiały budowlane porzucono i leży teraz to wszystko na kupie czekając, aż popijające kawkę urzędasy skargi poodrzucają lub poprzyjmują. Zajmie to z rok albo dwa rzecz jasna.

Wisła dała klubowi sportowemu niepełnosprawnych basen w dzierżawę wieczystą. Klub, korzystając z nieformalnej ochrony przed jakąkolwiek krytyką (zawsze można wystawić zastęp bidnych, zwykle zapłakanych dzieci na wózkach inwalidzkich na pikietę przed urzędem, prawda?) doprowadził basen do totalnej ruiny, aż wreszcie w rozpaczy ludzie z Sanepidu kazali tę wylęgarnię chorób zamknąć. I teraz klub sportowy oczekuje, że zanim odda coś, co dostał kiedyś za darmo, dostanie odszkodowanie. Syf z gilem w centrum miasteczka jak stał tak stoi.

A teraz sami powiedzcie, czy kogokolwiek tak naprawdę obchodzi konwój ruskich dresiarzy kierujących pustymi kilkudziesięcioletnimi ciężarówkami? Really?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s