Adam Jarecki

Rosja – maszyna niszczenia dusz

In sztuka on 23/11/2014 at 13:16

brodski

Piszę to po angielsku, ponieważ chcę im ofiarować pewien margines wolności – margines, którego szerokość zależy od liczby osób, jakie zechcą to przeczytać. Chcę, aby Maria Volpert i Aleksander Brodski stali się realni w „obcych normach świadomości”. Chcę, by angielskie czasowniki opisywały ich ruchy. Nie przywróci to ich do życia, ale angielska gramatyka może przynajmniej okazać się lepszą drogą z kominów państwowego krematorium, niż rosyjska. Pisanie o nich po rosyjsku byłoby tylko przedłużeniem ich niewoli, redukowaniem ich do znikomości i mechanicznym unicestwieniem. Wiem, że nie należy stawiać znaku równości między państwem a językiem, ale to właśnie po rosyjsku dwojgu starym ludziom, wlokącym się po niezliczonych państwowych urzędach i ministerstwach w nadziei otrzymania pozwolenia na wyjazd za granicę w celu odwiedzenia jedynego syna, powtarzano bez przerwy, przez całe dwanaście lat, że państwo uważa taka wizytę za „bezcelową”. Nie ulega w każdym razie wątpliwości, że powtarzalność tego stwierdzenia wskazuje na pewną zażyłość między państwem a językiem rosyjskim. Poza tym, nawet gdybym napisał to wszystko po rosyjsku, słowa te nie ujrzałyby światła dziennego pod rosyjskim niebem. Kto by je więc przeczytał? Garstka emigrantów, których rodzice albo nie żyją, albo umrą w podobnych okolicznościach? Ci znają tę historię aż za dobrze. Wiedzą, co to znaczy nie uzyskać pozwolenia na zobaczenie swoich matek lub ojców na łożu śmierci; znają ciszę, jaka zapada po złożeniu podania o specjalną wizę na pogrzeb członka rodziny. A potem jest juz za późno, człowiek odkłada słuchawkę, wychodzi w obce popołudnie i czuje coś, na co nie ma słów w żadnym języku i czego nie wyrazi żaden lament… Cóż mógłbym im powiedzieć? W jaki sposób pocieszyć? Żaden kraj nie doprowadził sztuki niszczenia dusz swoich obywateli do takiej perfekcji, jak Rosja i żaden człowiek pióra nie zdoła tego naprawić. Nie, temu zadaniu sprostać może tylko Wszechmogący, po to właśnie ma tak dużo czasu. Niech więc angielski przygarnie moich zmarłych. Po rosyjsku gotów jestem czytać, pisać wiersze czy listy. Lecz dla Marii Volpert i Aleksandra Brodskiego angielski stanowi lepsze pozory życia pozagrobowego, może jedynego, jakie istnieje dla nich poza moją własną osobą. Jeżeli zaś o mnie chodzi, to pisanie tego w tym właśnie języku jest jak owo zmywanie naczyń – terapeutyczne.

Josif Brodski „W półtora pokoju” w: Dyptyk petersburski, czyli przewodnik po przemianowanym mieście, tłum. Anna Husarska, Zeszyty Literackie, Warszawa 2003

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s